Projekt Schody jest projektem interdyscyplinarnym, to projekt malarsko-filmowy. Składa się z dwóch części: SCHODY DO GÓRY i SCHODY W DÓŁ. Schody są metaforą drogi i kierunek do góry lub na dół determinuje tu mój sposób interpretacji. Schody do góry opatrzyłem podtytułem „W poszukiwaniu raju utraconego”, poniżej zamieszczam trochę refleksji, które mi się nasunęły na ten temat, choć pewnie lepiej będzie można to zrozumieć, gdy będzie gotowa korespondująca z nim animowana etiuda filmowa.

PROJEKT

SCHODY

Kosmos Dantego.

W Boskiej Komedii jedynym światem, który został umieszczony na powierzchni, ziemi jest Czyściec. Jest to najbardziej „ludzki" i nieoczywisty ze światów Dantego. Podobnie jak Dante ja również umieszczam Czyściec tu i teraz, może nawet bardziej tu i teraz niż mógłby to sobie wyobrazić sam Dante. Umiejscawiam go w sferze naszego realnego życia, Niebo i Piekło sprowadzając jedynie do idei, do potencjalności, kierunku, w którym w życiu zmierzamy.

 

Schody.

Droga Dantego zaczyna się od Piekła, prowadzi przez Czyściec i kończy się w Niebie, u mnie cała podróż zaczyna się i kończy na schodach. Schody są metaforą drogi, są takim moim, analogicznym do Boskiej Komedii modelem porządku kosmologicznego. Są Czyśćcem, bo, jak Czyściec są równie pośrednie i nieostateczne, (bezruch na schodach zawsze jest niezręczny i uwierający), ale są również Niebem i Piekłem poprzez swój zdecydowany i jednoznaczny kierunek w górę lub w dół.

 

Ruch w dwu kierunkach.

Stopnie na wzór Dantego są strefami, w których Stwórca umieścił ludzi, tyle że świat Dantego jest światem statycznym, zaistniałym po sądzie ostatecznym, istnieje jako konsekwencja ludzkich wyborów, jest porządkiem ostatecznym i niezmiennym. Moi bohaterowie, zostają porzuceni na schodach z przekleństwem bezustannego dokonywania wyborów i ciągłego bycia osądzanym, wspinają się mozolnie do góry i osuwają w dół. Wędrówka na tych schodach nie ma początku ani końca, to ciągłe przekraczanie małych granic, ciągłe decyzje i ciągłe konsekwencje tych decyzji. Ten ruch odbywa się w dwu kierunkach jednocześnie, jest równoległy i niezależny od siebie - w górę i w dół.

 

Do góry, czyli w poszukiwaniu raju utraconego.

Ruch w górę jest ruchem w stronę nieba, w pobliże Stwórcy w stronę naszej boskości.

Każdy z nas nosi przeczucie raju w sobie, ciągnie nas do obietnicy raju, tak jakbyśmy zostali z niego na jakiś czas wygnani i mogli tam kiedyś powrócić. Raj utracony, z którego człowiek został wygnany, jest jednocześnie rajem obiecanym, nagrodą, spełnieniem, zwieńczeniem życia. Ruch do góry na tych schodach jest wieczny, ciągle się odnawia, jest jakby zapętlony. Poprzez nasz wybór zostaliśmy z raju wygnani i obiecano nam, że poprzez nasze wybory będziemy mogli do raju wrócić. Tracąc raj, człowiek stracił jakąś cząstkę boskości, jednocześnie jednak zyskał poczucie własnej tożsamości, również, a może przede wszystkim na poziomie ciała - został ucieleśniony.

 

Ucieleśnienie.

Ucieleśnienie nierozerwalnie wiąże się z poczuciem nieosłonięcia, ze wstydem, który pojawił się po wygnaniu człowieka z raju, ale wiąże się również z autorefleksją na poziomie ciała, z konstruowaniem siebie w oparciu o własną cielesność. W moich poszukiwaniach nie interesują mnie ludzie nadzy, a jedynie ludzie rozebrani. Nagość jest zawsze obiektywna i bezwzględna. Ubranie wiąże się z istnieniem człowieka w jakimś sformatowaniu kulturowym, z budowaniem masek, przesłon kamuflaży, całego systemu, który chroni nas przed innymi, ale, również pomaga nam się w stosunku do innych określić. Rozebranie - Ucieleśnienie jest grą interpersonalną z innym człowiekiem, jest bardzo osobistą relacją, aktem dopuszczenia innych do nas poprzez naszą intymność.

 

Schody ruchome.

Paradoksem ruchu na moich schodach jest to, że to nie ludzie się tu poruszają, ale schody są w ciągłym ruchu. Doświadczamy ruchu, ale, nasz ruch jest tylko pozorny, wydaje nam się, że pokonujemy stopnie, ale, to one jak fale przez nas płyną. To nie my tworzymy egzystencję, to egzystencja już stworzona i uformowana przepływa przez nas. Przez swoją statyczność jesteśmy całkowicie bezradni wobec tego schodowego żywiołu. Cała nasza aktywność sprowadza się jedynie do reagowania. Pozostaje nam tylko jakoś się do tej przetaczającej rzeczywistości ustosunkować, przyjąć taką lub inną postawę, ustawić się jakoś, upozować.

 

Ucieleśnienie jest cyklem malarsko-rysunkowym, którego głównym tematem jest ciało. Przedstawiam tu mój specyficzny sposób  postrzegania ciała i jego interpretację plastyczną  na płaszczyźnie obrazu.

UCIELEŚNIENIE

Nie Interesuje mnie ciało nagie, ale ciało rozebrane, maluję zawsze ludzi rozebranych.

Punktem wyjścia jest zawsze dla mnie człowiek ubrany, ciało ubrane to ciało spersonalizowane, istniejące w jakimś sformatowaniu kulturowym, w jakiejś konwencji. Ucieleśnienie ciała następuje w momencie rozebrania, obnażenia, odsłonięcia tego, co zakryte, dopuszczenia innych do naszej intymności. Nasza intymność istnieje tylko w stosunku do kogoś innego, nie możemy przecież sami siebie dopuścić do swojej intymności. Rozebranie jest aktem woli dopuszczenia tego innego do siebie w momencie, kiedy nie mamy zasłon, jest przekroczeniem pewnego tabu. Ucieleśnienie następuje zawsze na poziomie interpersonalnym, to wejście z kimś w jakąś relacje, to bycie obok kogoś, to bycie w stosunku do kogoś. Ciało całkowicie nagie istnieje samo dla siebie, jest bezwarunkowe i oczywiste. Jest jakby wzięte w nawias, wyjęte ze swojego zwykłego kontekstu, nienaturalne, odhumanizowane, wręcz fizjologiczne. Ubranie może być wartością odjętą - może coś powiedzieć poprzez odsłanianie, ale może być i wartością dodaną - zasłanianie może być równie intensywnym komunikatem. Rozbieramy się dla kogoś i ubieramy się dla kogoś.

 

Ubranie jest zawsze rodzajem masek przesłon, przebrań, upozorowań. Poprzez to manifestujemy nasz stosunek do rzeczywistości, nasze pragnienia, obawy, marzenia, rozczarowania. To do czego przynależymy lub do czego aspirujemy. Sytuacja rozebrania zawsze ustawia nas poza naszą zwykłą formą, jesteśmy wytrąceni z konwencji. Tylko człowiek obnażony, w swoim uwikłaniu w zasłanianie, jest tak naprawdę prawdziwy. Ucieleśnienie jest grą między anonimowością ciała obnażonego i spersonalizowaniem ciała zakrytego, jest grą interpersonalną, która polega na odsłanianiu się przed innymi.

Gra znakiem jest rodzajem dziennika popkulturowego, moją prywatną notatką z otaczającego mnie świata, To przestrzeń zero-jedynkowa istniejąca w obrębie czerni i bieli. Przestrzeń bardzo autonomiczna, bo budowana jedynie przez znak.  Jako tworzywa używam materiałów ze świata popkultury, zdjęć z gazet, czasopism, kolorowych magazynów. Przetwarzam to wszystko w notatkę znakiem. Gra znakiem to takie moje sprawozdanie z oglądu świata, moja transkrypcja rzeczywistości.

 

 

GRA ZNAKIEM

O znaku.

 

Czym znak jest?

 

Znak jest przede wszystkim nadawaniem znaczenia.

Musi być znakiem czegoś, bez znaczenia znak nie istnieje. Znak zawsze coś przedstawia, jest formą, kształtem o konkretnym znaczeniu. Jest plastycznym odzwierciedleniem jakiegoś sensu, jego egzemplifikacją, unaocznieniem, przedstawieniem. Moje rysunki zawsze są przedstawiające. Nawet jeśli forma wydaje się zupełnie abstrakcyjna, przedstawiam określony motyw. Nie oznacza to, że trzeba się w nich zawsze doszukiwać jakieś konkretnej treści, ale, ważna jest tu intencja, ona zawsze w jakiś sposób przenosi się na efekt końcowy.

 

Znak jest wyborem.

Ja dokonuję wyboru co wybieram z rzeczywistości. Nigdy nie jest to mechaniczne przełożenie natury, nie jest to czarno białe zdjęcie o maksymalnym wy-kontrastowaniu. Jeśli wybieram z rzeczywistości jakiś motyw, tylko ode mnie zależy jak go przedstawię. Mogę to, co czarne na białym tle przedstawić jako białe na tle czarnym. Mogę też plamę o silnym działaniu chromatycznym przemienić na plamę o takim samym działaniu walorowym Kompozycja musi mieć swoją logikę przeniesienia, ale, do mnie należy, jakich użyje środków, aby zachować prawdę tego, co widzę. Znak mi na to pozwala.

 

Znak jest nadawaniem ważności.

Niektóre elementy niweluję, stapiam z tłem, ograniczam ich ważność, inne redukuję lub wyrzucam z rysunku. Jeszcze inne stają się w kompozycji nadspodziewanie ważne. Użycie znaku zawsze wiąże się z eskalacją środków, z subiektywnymi wyborami i z przerysowaniem niektórych elementów rzeczywistości.

 

Znak jest sugestią.

Jest zapowiedzią, obietnicą konkretnej formy, konkretnego przedstawienia. Znak karmi się formą, światłocień nie ma tu żadnego znaczenia.

 

Znak jest skondensowaną ekspresją.

Wszystko w znaku zawsze służy ekspresji. Interpretacja motywu, selekcja elementów, wybór i nadawanie im ważności służą znalezieniu odpowiedniej wyrażalności. Znak jest ekstremalnym przejawem ekspresji, ekstremalnym, bo, wynikającym z odejmowania środków, a nie ich dodawania.